W ostatnich dniach telefonował do niej. Zostawiał uprzejme wiadomoś¬

- Czego chciał?
fryzurach.
an43
chcąc ryzykować spłoszenia kobiety. Kiedy ją całował, miał ochotę
pozwalały jej leniwie rejestrować obecność Diaza w pobliżu, leniwie

miejscach o nieco wyższym standardzie.
dotknęła jego pleców, czując, jak grają tam żelazne mięśnie. Tym
Ellin otworzyła szufladę w biurku, wyjęła grubą teczkę i
się przed jakimkolwiek fizycznym kontaktem i upierał się, żeby trzymała się od niego z daleka. - Tak. - Wziął głęboki oddech. - Dopóki nie przekonamy się, jak się wszystko potoczy. - To znaczy, że mi nie ufasz. Postawił kule na piachu i wstał. Patrzył na nią z góry. - To znaczy, że nie ufamy sobie nawzajem. Zjedli razem kolację, chociaż Chase mógł tylko wciągać papkę przez słomkę. Cały czas brał środki przeciwbólowe i nie za bardzo smakowały mu przetarte ziemniaki i mielone mięso. - Czuję się jak niemowlę - narzekał. - Niedługo będzie lepiej. - Tak? - spytał z krzesła przy oknie. Wiedziała, że nie chodzi mu o jedzenie. Za nim, w blednącym słońcu, słychać było stukanie dzięcioła. - Na pewno. Od jutra zaczynasz rehabilitację, za kilka tygodni zdejmą ci szwy i druty i... - I nadal będziemy w tym samym miejscu. W kropce. Zebrała naczynia i zaniosła je do zlewu. Po powrocie do domu miała zamiar wyjaśnić wszystko do końca, zadać mu pytania, na które do tej pory nie chciał odpowiedzieć, ale zrezygnowała. Dlaczego? Dlatego, że boi się prawdy? - Nie trzeba niczego poganiać - powiedział. O mało nie upuściła talerza. Bardzo się mylił. Od czasu pożaru miała wrażenie, że czas ucieka nieubłaganie, jak piasek w klepsydrze. Że nigdy już nie wróci. Jak Brig. Poczuła ból w sercu. Chase oparł się na krześle i położył nogę na stoliku. W milczeniu obserwował Cassidy. - Wydawało mi się, że chciałaś porozmawiać? Zmarszczyła czoło. Włożyła brudne talerze i salaterki do zmywarki. - Nie chcę stąpać po niepewnym gruncie.. W nocy, kiedy wybuchł pożar, powiedziałeś, że mnie kochasz, ale przedtem... Pamiętasz... Oddaliliśmy się od siebie. - Miałaś romans - powiedział cicho. Potrząsnęła głową. - Nie. Nigdy cię nie zdradziłam, Chase i nigdy tego nie zrobię. Dopóki jesteśmy małżeństwem, będę ci wierna. - Zamknęła drzwi zmywarki, odwróciła się, oparła biodrami o kredens i wytarła ręce. - I tego samego oczekuję od ciebie. Jeżeli nie potrafisz mi zaufać, to powiedz od razu. Wymamrotał coś pod nosem. W gabinecie zadzwonił telefon. Spojrzeli na siebie i poczekali, aż włączy się automatyczna sekretarka. Bez przerwy wydzwaniali dziennikarze. Cassidy nie miała ochoty się z nimi użerać. Później odsłucha wiadomości i razem zdecydują, do kogo oddzwonić. - Jutro będę musiał porozmawiać z ludźmi od ubezpieczenia, z Derrickiem i z glinami. Tartak już za długo jest nieczynny. Ludzie muszą wrócić do pracy. Znajdziemy budynek w pobliżu tartaku na tymczasowe biuro, a może postawimy jakieś prowizoryczne pomieszczenie. - Potarł oko, wstał i wyjrzał przez okno, jakby wypatrywał czegoś albo kogoś. - Niech się tym zajmie Derrick - poradziła Cassidy. - W tym stanie nie możesz zbyt wiele zdziałać. Dopóki nie staniesz na nogi... Włożył ręce w kule i wstał. - Już stoję na nogach. Doskonale sobie ze wszystkim radzę i jeżeli nie będę za długo brał końskich dawek lekarstw doktora Okano, jestem w stanie normalnie funkcjonować. - Powinieneś odpoczywać. - I patrzeć, jak Derrick doprowadza firmę do ruiny? - On nie... - Twój brat jest kłamcą i oszustem. Wyłudza pieniądze od firmy. - Masz dowody? - Nie była tym zaskoczona. Chase już dawno odkrył, że Derrick oszukuje, ale nikomu o tym nie powiedział. - A jak myślisz? - Spojrzał na nią i z trudem przełknął ślinę. - To dlatego tamtej nocy byłeś w tartaku? Żeby coś sprawdzić? Nie odpowiedział. - Myślisz, że to on podpalił tartak, żeby zniszczyć dowody? - Nie wiem, co myśleć. W głównym biurze, w komputerze, są kopie wszystkich dokumentów. O ile ktoś ich nie skasował. Ale księgi były w tartaku. - Nie mogę uwierzyć, że Derrick byłby w stanie... - Nie twierdzę, że to on. Nie chcę tylko stracić firmy. Ani życia. - Wyjrzał znowu przez okno, spoważniał i pokuśtykał do gabinetu, a Cassidy za nim. W jej umyśle kotłowało się od domysłów. Chase sugerował, że to Derrick podpalił tartak, żeby zniszczyć księgi... albo go zabić. Albo wszystko naraz. Derrick był okrutny już jako chłopak, ale żeby podpalił tartak? Chciał zamordować?

podczas gdy Milla jęczała cicho:
jak głaz, nie wykazując żadnej aktywności.
Diaz zawsze pracuje sam.

to, bo sama też nie potrafiła spojrzeć mu w twarz. Pewnie się zdziwił, kiedy

- Szkoda. Przydałby się, żeby zmusić kelnera do obsłużenia
nowe, inne stare, nieduże. W lecie ta plaża zapewne roiła się od
- Zdarza się i najlepszym.

Milla przygryzła wargę, starając się powstrzymać własne łzy

Czwartek, 17 maja, 6.33
Popatrzyła na telefon pokryty łzami zmieszanymi z tuszem do rzęs. Pomyślała,
- Tak, była.

płaszcz.

– Nie chcemy Shepa – stwierdziła kategorycznie Rainie. – Potrzebujemy Becky.
Oba scenariusze wydawały się prawdopodobne. Fakt, że dziewczynki odniosły tyle ran, a
żeby szukać układu zawodowego. Nie wskoczyłam ci do łóżka tylko dlatego,